Liam
Mimo początkowych oporów Stelli, w końcu poddała się i przybliżyła do mnie. Poczułem przyjemne ciepło kiedy odwzajemniła mój pocałunek. Właśnie tego potrzebowałem. Chciałem, aby była jeszcze bliżej mnie. Chciałem ją posiąść, aby była moja. Na pewno tak łatwo jej nie wypuszczę ze swoich ramion.
Jedną ręką oplotłem jej biodra, drugą natomiast wodziłem po udzie, coraz bardziej unosząc suknię ku górze i odsłaniając jej nogi. Podobało mi się to i chciałem więcej. Kawałek po kawałku pozbywać się części ubrania i odkrywać jej zgrabne ciało, aby w końcu stanęła przede mną w samej bieliźnie, której równie szybko bym się pozbył. Czułem ogromne pożądanie, którego nie byłem w stanie ugasić i tylko ona mogła je zaspokoić.
Spojrzałem zrezygnowany na dziewczynę, która szybko ode mnie uciekła, po czym niezbyt zadowolony przeniosłem wzrok na mojego brata. Jeszcze jego tutaj brakowało. Wiedziałem, że zrobił to specjalnie, aby ją spłoszył i do niczego pomiędzy nami nie doszło. Coraz częściej miałem wrażenie, że chciał się jej stąd pozbyć, aby mój plan nie doszedł do skutku. Własnie w ten sposób się teraz zachowywał. Nie szło po jego myśli, więc musiał jak najszybciej zmienić taktykę. To by tłumaczyło, dlaczego poprzednie dziewczyny ginęły, zanim jeszcze zdążyłem je dobrze poznać.
-Muszę cię wsadzić do więzienia, abyś w końcu posłuchał się moich rozkazów? - powiedziałem poważnie leniwie podnosząc się z ziemi. Na pewno mu nie daruję takiego zachowania. Powinien był trzymać się jak najdalej od tego miejsca wiedząc, że jestem tutaj ze Stellą. Spojrzałem mu w oczy kiedy dziewczyna uciekła do swojego pokoju. - Mam inne powody niż ta idiotyczna klątwa, więc trzymaj się jak najdalej od niej. Nie chcę nawet widzieć, że przebywasz z nią w tym samym pomieszczeniu, a co dopiero kładziesz na niej swoje brudne łapska. Lepiej dla ciebie, aby coś takiego już nigdy się nie powtórzyło. - zagroziłem mu. Z mojego gardła wydobyło się ciche warknięcie.
Wyminąłem brata, pozostawiając go samego w bibliotece. Na pewno nie dam mu tej satysfakcji i nie zobaczy tragicznego zakończenia, którego tak oczekuje. Zapukałem do drzwi pokoju dziewczyny, gdzie powinna się ukrywać. Na szczęście zastałem ją siedzącą na łóżku, co bardzo mnie uspokoiło. Coraz bardziej się o nią bałem. Nie było to zbyt normalne, że zaczynałem się troszczyć o kogoś innego niż ja sam.
-Nic ci nie jest? Nie powinnaś przejmować się jego słowami, chce cię jedynie przestraszyć.- mruknąłem pod nosem przybliżając się do niej. Nachyliłem się nad dziewczyną, składając pocałunek na jej szyi, po czym przeniosłem się na płatek ucho. Przygryzłem je delikatnie obserwując reakcje Stelli. -Mam nadzieję, że dzisiejszego wieczoru to dokończymy. - wyszeptałem do jej ucha. Wyprostowałem się, wyciągając w jej kierunku rękę. -Kolacja na pewno jest już gotowa, dlatego powinniśmy iść do jadalni. I nie myśl o tym co mówił Juan. Po prostu cię pragnę i chciałbym spędzić tą noc tylko z tobą, póki nadal jestem sobą.
Stella
Siedziałam na łóżku nie wiedząc co o tym myśleć. Wiedziałam jedno. Za chwilę Liam wejdzie do mojego pokoju i nie byłam pewna jak mam się wobec niego zachować. Pocałunki ogromnie mi się podobały i o mały włos nie doszło między nami do czegoś większego. Tylko czy ja naprawdę tego nie chciałam? Sprawiał mi wielką przyjemność sam jego dotyk. Tak jak myślałam drzwi się otworzyły i do środka wszedł król. Nie spodziewałam się nikogo innego. Juan na pewno nie poszedłby za mną.
-Wszystko w porządku...-wyszeptałam cicho nie spuszczając z niego wzroku. Był bardzo blisko mnie. Po chwili całował moją szyję i ucho, a mnie przeszył dreszcz na dźwięk jego słów. Zaschło mi w gardle i chciałam się przysunąć bliżej niego. Nie miałam ochoty na żadną kolację. Powiedzenie tego jednak było zbyt trudne. Skinęłam głową łapiąc jego dłoń i schodząc wraz z nim do jadalni. Zarumieniłam się ogromnie gdy otarłam się o jego ramie piersiami. Był to przypadek ale i tak ogromnie mnie ten dotyk pobudził. Zasiadłam do stołu. Oczy zaszły mi lekko mgłą, ale po chwili ją przegoniłam. Liam posadził mnie tuż koło siebie przez co jeszcze trudniej było mi się skupić, bo nasze nogi stykały się ze sobą.
-Dziwnie się czuje przy tobie-powiedziałam powoli uciekając od niego wzrokiem. Przed oczami nadal miałam scenę z biblioteki gdy moja suknia było niebezpiecznie wysoko, a jego dłonie wodziły powoli po moim ciele coraz wyżej i wyżej.
Nie! Musiałam się uspokoić. Jeśli zacznę teraz o tym myśleć to na pewno nie wytrzymam do końca kolacji i rzucę się na niego, a tego nie powinnam robić. Nawet przez myśl mi to nie powinno przejść. Jednak przeszło i nie chciało wypaść. W końcu wniesiono wszystkie potrawy do jadalni więc mogłam skupić myśli na czymś innym. Odetchnęłam ciężko biorąc się za jedzenie. Kolacja jednak minęła tak szybko jak się zaczęła i wszystko zostało zabrane. Spojrzałam na mężczyznę nie wiedząc co teraz się wydarzy. Było między nami jednak wielkie napięcie, które cały czas szukało ujścia. Oddech mi przyspieszył. Wstałam powoli i stanęłam za swoim krzesłem.
-Nawet nie wiem kiedy kolacja minęła. Wydarzyło się to tak szybko...-powiedziałam chcąc przerwać jakoś niezręczną ciszę- mam nadzieję, że prezent ci się podobał.
Wolałam zmienić temat na jakiś bezpieczny aby nie myśleć jakby to było jakby ten przystojny mężczyzna, którego polubiłam nawet pod postacią bestii właśnie mnie całował i dotykał w tak bezwstydny sposób jak przed chwilą.

Liam
Uśmiechnąłem się do siebie czując dotyk jej piersi. Było to delikatne, jednak wyczuwalne. Bez problemu mogłem określić, czy w tym momencie miała na sobie stanik. Ku mojej uciesze nie była w niego ubrana, a znaczyło to jedynie tyle, że miała na sobie samą suknię i dolną część bielizny. Sama myśl o tym sprawiała, że chciałem zabrać ją z powrotem do pokoju i urzeczywistnić swoje wyobrażenia, które w tej chwili chodziły mi po głowie.
Usiadłem tuż obok niej, aby być jak najbliżej. Nawet na chwilę nie opuszczały mnie te myśli, które zapewne większość ludzi uznałoby za niestosowne, zwłaszcza wobec kobiety, która nie jest moją żoną. Mi natomiast ani trochę to nie przeszkadzało. Nie byłem w stanie powstrzymać tak dużego pożądania, które w dalszym ciągu szukało ujścia w emocjach.
-A ja doskonale wiem dlaczego.... - wyszeptałem jej do ucha. Po tych słowach złożyłem na jej szyi kolejny pocałunek, z każdym kolejnym schodząc coraz niżej, w stronę jej biustu. Rękę ułożyłem na kolanie dziewczyny.
Przestałem dopiero w tedy, gdy do pomieszczenia weszli poddani niosąc w ręku potrawy. Odsunąłem się spokojnie udając przed służbą, że nic się nie stało. Dziewczynie natomiast posłałem lubieżny uśmiech, który zbyt szybko nie zniknął z moich ust. Widząc jej przyzwolenie nie zamierzałem się już hamować ani ukrywać.
Kolacja minęła szybko,a przez cały ten czas ani razu nie pojawił się Juan. Fakt, że mogłem ten czas poświęcić jedynie Stelli był satysfakcjonujący. Wstałem od stołu, szybko pojawiając się u boku Stelli. Stanąłem na przeciw niej, oplatając ją w biodrach i przytulając do siebie.
-Prezent jest wspaniały. Teraz pozwolisz, że ci się za niego odwdzięczę i uczynię ten wieczór przyjemniejszym oraz dłuższym niż sama kolacja. Wcześniej bezwstydnie nam przerwano.- wyszeptałem spoglądając na nią lubieżnie. Znając odpowiedź zaprowadziłem dziewczynę prosto do swojego pokoju, zamykając go na kluczy. Tym razem nie pozwolę, aby nam przerwano. Ten wieczór należał jedynie do nas i nie chciałem zawracać głowy niczym innym, zwłaszcza moim bratem.
Podszedłem do Stelli, łapczywie ją całując. Pragnąłem jej ust jeszcze bardziej niż wcześniej. Zgrabnym ruchem ręki szybko pozbyłem się jej sukni. Ku mojej uciesze dziewczyna nie miała na sobie żadnego stanika, co jeszcze bardziej rozbudziło moje zmysły.
Stella
Siedziałam na łóżku nie wiedząc co o tym myśleć. Wiedziałam jedno. Za chwilę Liam wejdzie do mojego pokoju i nie byłam pewna jak mam się wobec niego zachować. Pocałunki ogromnie mi się podobały i o mały włos nie doszło między nami do czegoś większego. Tylko czy ja naprawdę tego nie chciałam? Sprawiał mi wielką przyjemność sam jego dotyk. Tak jak myślałam drzwi się otworzyły i do środka wszedł król. Nie spodziewałam się nikogo innego. Juan na pewno nie poszedłby za mną.
-Wszystko w porządku...-wyszeptałam cicho nie spuszczając z niego wzroku. Był bardzo blisko mnie. Po chwili całował moją szyję i ucho, a mnie przeszył dreszcz na dźwięk jego słów. Zaschło mi w gardle i chciałam się przysunąć bliżej niego. Nie miałam ochoty na żadną kolację. Powiedzenie tego jednak było zbyt trudne. Skinęłam głową łapiąc jego dłoń i schodząc wraz z nim do jadalni. Zarumieniłam się ogromnie gdy otarłam się o jego ramie piersiami. Był to przypadek ale i tak ogromnie mnie ten dotyk pobudził. Zasiadłam do stołu. Oczy zaszły mi lekko mgłą, ale po chwili ją przegoniłam. Liam posadził mnie tuż koło siebie przez co jeszcze trudniej było mi się skupić, bo nasze nogi stykały się ze sobą.
-Dziwnie się czuje przy tobie-powiedziałam powoli uciekając od niego wzrokiem. Przed oczami nadal miałam scenę z biblioteki gdy moja suknia było niebezpiecznie wysoko, a jego dłonie wodziły powoli po moim ciele coraz wyżej i wyżej.
Nie! Musiałam się uspokoić. Jeśli zacznę teraz o tym myśleć to na pewno nie wytrzymam do końca kolacji i rzucę się na niego, a tego nie powinnam robić. Nawet przez myśl mi to nie powinno przejść. Jednak przeszło i nie chciało wypaść. W końcu wniesiono wszystkie potrawy do jadalni więc mogłam skupić myśli na czymś innym. Odetchnęłam ciężko biorąc się za jedzenie. Kolacja jednak minęła tak szybko jak się zaczęła i wszystko zostało zabrane. Spojrzałam na mężczyznę nie wiedząc co teraz się wydarzy. Było między nami jednak wielkie napięcie, które cały czas szukało ujścia. Oddech mi przyspieszył. Wstałam powoli i stanęłam za swoim krzesłem.
-Nawet nie wiem kiedy kolacja minęła. Wydarzyło się to tak szybko...-powiedziałam chcąc przerwać jakoś niezręczną ciszę- mam nadzieję, że prezent ci się podobał.
Wolałam zmienić temat na jakiś bezpieczny aby nie myśleć jakby to było jakby ten przystojny mężczyzna, którego polubiłam nawet pod postacią bestii właśnie mnie całował i dotykał w tak bezwstydny sposób jak przed chwilą.

Liam
Uśmiechnąłem się do siebie czując dotyk jej piersi. Było to delikatne, jednak wyczuwalne. Bez problemu mogłem określić, czy w tym momencie miała na sobie stanik. Ku mojej uciesze nie była w niego ubrana, a znaczyło to jedynie tyle, że miała na sobie samą suknię i dolną część bielizny. Sama myśl o tym sprawiała, że chciałem zabrać ją z powrotem do pokoju i urzeczywistnić swoje wyobrażenia, które w tej chwili chodziły mi po głowie.
Usiadłem tuż obok niej, aby być jak najbliżej. Nawet na chwilę nie opuszczały mnie te myśli, które zapewne większość ludzi uznałoby za niestosowne, zwłaszcza wobec kobiety, która nie jest moją żoną. Mi natomiast ani trochę to nie przeszkadzało. Nie byłem w stanie powstrzymać tak dużego pożądania, które w dalszym ciągu szukało ujścia w emocjach.
-A ja doskonale wiem dlaczego.... - wyszeptałem jej do ucha. Po tych słowach złożyłem na jej szyi kolejny pocałunek, z każdym kolejnym schodząc coraz niżej, w stronę jej biustu. Rękę ułożyłem na kolanie dziewczyny.
Przestałem dopiero w tedy, gdy do pomieszczenia weszli poddani niosąc w ręku potrawy. Odsunąłem się spokojnie udając przed służbą, że nic się nie stało. Dziewczynie natomiast posłałem lubieżny uśmiech, który zbyt szybko nie zniknął z moich ust. Widząc jej przyzwolenie nie zamierzałem się już hamować ani ukrywać.
Kolacja minęła szybko,a przez cały ten czas ani razu nie pojawił się Juan. Fakt, że mogłem ten czas poświęcić jedynie Stelli był satysfakcjonujący. Wstałem od stołu, szybko pojawiając się u boku Stelli. Stanąłem na przeciw niej, oplatając ją w biodrach i przytulając do siebie.
-Prezent jest wspaniały. Teraz pozwolisz, że ci się za niego odwdzięczę i uczynię ten wieczór przyjemniejszym oraz dłuższym niż sama kolacja. Wcześniej bezwstydnie nam przerwano.- wyszeptałem spoglądając na nią lubieżnie. Znając odpowiedź zaprowadziłem dziewczynę prosto do swojego pokoju, zamykając go na kluczy. Tym razem nie pozwolę, aby nam przerwano. Ten wieczór należał jedynie do nas i nie chciałem zawracać głowy niczym innym, zwłaszcza moim bratem.
Podszedłem do Stelli, łapczywie ją całując. Pragnąłem jej ust jeszcze bardziej niż wcześniej. Zgrabnym ruchem ręki szybko pozbyłem się jej sukni. Ku mojej uciesze dziewczyna nie miała na sobie żadnego stanika, co jeszcze bardziej rozbudziło moje zmysły.
Stella
Dałam się zaprowadzić do jego sypialni choć nie byłam pewna czy to jest odpowiedni pomysł. Przecież nie miałam pewności czy on coś do mnie czuje i czy nie pakuje się w jedno wielkie bagno. W tym momencie jednak nie chciałam o tym myśleć. Jedyne czego potrzebowałam to jego dotyk. Drżałam na myśl o tym, że mężczyzna nawet nie pomyślał o tym, że może mi się to nie spodobać. On był pewny, że mi się podoba. I miał całkowitą rację. Byłam w nim zakochana? Nie... Nie mogłam do tego dopuścić, ale czy ta jedna noc wzajemnej przyjemności mogła być aż taka zła. Nie wiedziałam tylko jak się za to zabrać. Jęknęłam cichutko kiedy mocno mnie pocałował. Natychmiastowo oddałam pocałunek zarzucając mu ręce na szyje. Instynktownie przywarłam do jego ciała wtulając się w niego. Cofnęłam się gdy moja suknia wylądowała na ziemi. Spuściłam wzrok i zasłoniłam się rękami.
-Boję się... Nie wiem co robić-wyszeptałam w końcu podnosząc na niego wzrok. Liam cały czas się we mnie wpatrywał co wzmagało we mnie pożądanie, ale nie osłabiało strachu. Przełknęłam ślinę przysuwając się do niego o krok. To co robiłam było bezsensowne i mogło się zakończyć tylko w jeden sposób. Tragicznie. Chciałam zaryzykować i zrzucić swoje serce prosto w przepaść aby rozpadło się na miliony kawałeczków. Drżącymi dłońmi odpięłam guziki jego marynarki i zrzuciłam ją na ziemię. Przytuliłam się do niego mocno nie chcąc się cofnąć.
-Tylko nie zrób mi krzywdy dobrze?-zapytałam spoglądając w jego oczy. Potrzebowałam jakiegoś punktu zaczepienia, który by mi dawał pewność. Połączyłam nasze usta w pocałunku. Po prostu go pragnęłam i nie chciałam czekać w niepewności na jego decyzję. Tym razem to ja chciałam go całować. Nadal byłam czerwona na twarzy i całą skrępowana tym, że stałam przed nim naga. Nie czułam się lepsza niż kobiety na ulicy oddające się za kawałek chleba. A może to jednak znaczyło coś więcej i ja znaczyłam coś więcej dla niego? Owszem mówił, że będzie mnie chronił, ale czy miał w tym jakiś ukryty cel? Odetchnęłam głęboko wyrzucając te myśli z głowy i ponownie cofnęłam się o krok. Spojrzałam w jego oczy czekając na to co postanowi zrobić. Drzwi były zamknięte na klucz więc mieliśmy pewność, że nic nam nie przeszkodzi.
Liam
Z łaknieniem w oczach spojrzałem na jej ciało. Skrępowana i zarumieniona wyglądała jeszcze bardziej rozkosznie. Miło było dla odmiany popatrzeć na nią w ten sposób. Mogłem rozkoszować się jej widokiem i wiedziałem, że tylko do mnie należy. Nie oddam jej tak łatwo. Każdy, kto tylko położy na niej swoje łapy pożałuje tego i zostanie ukarany z moich własnych rąk.
Oddałem namiętne pocałunki, nie chcąc się ani na chwilę od niej oderwać. Pociągała mnie jak nikt inny do tej pory i to podobało mi się najbardziej. Już od dłuższego czasu chciałem się do niej przybliżyć, a ten jeden dzień był idealną okazją, aby spędzić miło chociaż jeden wieczór. W postaci bestii na pewno trudno byłoby mi się powstrzymać, jednak wiedziałem, że w tedy nic pomiędzy nami by się nie wydarzyło. Jedynie jako człowiek mogłem się do niej bardziej zbliżyć.
-Nie musisz nic robić, po prostu się zrelaksuj. Zrobię wszystko, aby było ci przyjemnie.-wyszeptałem do jej ucha, przygryzając jej płatek. Po tym szybko pozbyłem się dolnej części jej bielizny, by po chwili oglądać ją w całej okazałości. Miała idealną figurę i pełne kształty. Podobała mi się. Pomogłem jej w pozbyciu się i moich ubrań i zaprowadziłem bliżej łóżka. Pomogłem jej się wygodnie ułożyć, sam zaś nachyliłem się nad nią, składając na jej ciele pocałunki. Wolną ręką zaś pieściłem ją po ciele, aby mogła się rozluźnić. Chciałem ją jeszcze bardziej pobudzić, zanim przejdziemy do ostatniego etapu tej nocy.
-Obiecuję, że będę delikatny. - ucałowałem ją w brzuch, z każdym pocałunkiem schodząc coraz niżej.
____________________________
Obudziłem się z samego rana. Leniwie otworzyłem oczy spoglądając na swoje ręce, które powróciły do swojego dawnego wyglądu. Znowu byłem potworem i nie mogłem z tym nic zrobić. Tym bardziej nie będziemy mogli powtórzyć wczorajszej nocy, chociaż była naprawdę przyjemna.
Spojrzałem na nagą Stellę, która się we mnie wtulała. Na samo wspomnienie jej zarumienionej twarzyczki na moich ustach pojawiał się szeroki uśmiech. Chciałem częściej ją taką oglądać, nawet jeśli nie było to przyzwoite czy odpowiednie. Nie dało się ukryć, że miniona noc była dla niej przyjemna i jej ciało doskonale mnie o tym informowało. Gdyby nie mój obecny wygląd, na pewno w tej chwili bym się na nią rzucił i zaczął całować.
-Jak ci się spało? - powiedziałem ściszonym głosem patrząc na jej zaspaną twarz. Uśmiechnąłem się kiedy otworzyła oczy i spojrzała na mnie.

Stella
Poprzednia noc była najbardziej przyjemną w moim życiu. Mimo, że na początku bolało, ale następne przeżycia były tak rozkoszne, że szybko o nim zapomniałam. Nie pamiętałam kiedy zasnęłam i ile razy w ciągu nocy to robiliśmy. Wiedziałam jednak, że chciałabym przeżyć taką noc nie jeden raz. Nie sądziłam aby to było możliwe. Liam w końcu się mnie pozbędzie tak jak zapowiedział i ta noc choć w pewnym stopniu nas do siebie zbliżyła to nie sądziłam aby król żywił do mnie jakieś cieplejsze uczucie. Ziewnęłam przeciągle i wyciągnęłam się na łóżku plecami napotykając coś miękkiego i przyjemnego. Doskonale wiedziałam co to, a raczej kto to i bez skrupułów się wtuliłam w mężczyznę, a dzisiaj już bestię. Dla mnie jednak ciągle pozostawał mężczyzną z wczorajszego dnia, który całował mnie i pieścił i sprawiał tak wielką rozkosz, że z całą pewnością jeśli wcześniej nie oddałam mu całkowicie serca to teraz już byłam jego. Wydawało mi się, że go kocham. Musiało tak być i nie widziałam innej możliwości. Niech jednak nie liczy, że kiedykolwiek to ode mnie usłyszy. Otworzyłam oczy słysząc jego ciepły głos więc odwróciłam twarz w jego stronę aby móc na niego spojrzeć. Wyglądał jak zawsze, ale ja ciągle widziałam w nim tego człowieka z wczoraj.
-Doskonale choć nie wiem jak tobie. Pewnie rozłożyłam się na całym łóżku. -wymruczałam cicho i pocałowałam go w policzek. Podniosłam się z łóżka jak tylko to zrobiłam lekko zarumieniona. Zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Byłam trochę skrępowana swoją nagością więc wciągnęłam na siebie suknie aby trochę się zakryć i z powrotem położyłam się obok Liama.
-To był piękny prezent świąteczny i bardzo ci za niego dziękuję-wyszeptałam i tym razem po dłużej chwili pocałowałam go prosto w usta, które nie trudno było odnaleźć pod sierścią. Przedłużyłam trochę ten pocałunek po czym przytuliłam się do niego mocno. Miał rację. Wcale nie musiał mnie do niczego zmuszać. Sama chciałam aby mnie doprowadził do białej gorączki. Aby rozpalał mnie i całował. Ukryłam twarz w jego masywnej piersi aby nie widział moich rozpromienionych oczu. Uśmiechałam się do siebie. Po raz pierwszy w tym miejscu byłam szczęśliwa. Nie dopuszczałam do wiadomości, że się znudzę naszemu królowi i wyrzuci mnie jak stare śmiecie. Starałam się patrzeć na tu i teraz, a teraz byliśmy tutaj oboje. Bałam się troszkę, że od początku chodziło o jedno, ale i o to próbowałam się nie martwić. W końcu wcześniej nie dawał mi powodów, aby sądzić, że widzi we mnie kogoś więcej niż brudną i nic nie znaczącą wieśniaczkę.

Liam
-Wspaniale spało się u twojego boku. Póki będę wyglądał w ten sposób, zapewne ta noc szybko nie zostanie powtórzona, czego bardzo żałuję. Nie zmienia to faktu, że bardzo chętnie ugościł bym cię w swoim pokoju już na stałe. - powiedziałem spokojnie, jednak na moje usta wkradł się zalotny uśmiech. Z dokładnością przyglądałem się jej zgrabnemu ciału kiedy wyszła spod kołdry. Miała idealne krągłości. Od razu nabrałem ochoty na to, aby powtórzyć tą noc jak najszybciej, chociaż wiedziałem, że nie powinienem tego robić. W tedy byłem człowiekiem, a w chwili obecnej jestem jedynie bestią. Nie miałem na co liczyć, że w takiej sytuacji spędzimy chociaż jedną namiętną noc, podobną do tej minionej. Kiedy jednak będzie taka możliwość, na pewno będę chciał to jak najszybciej powtórzyć. Po dzisiejszej nocy patrzyłem na nią z jeszcze większym pożądaniem niż poprzednio. Tylko ją chciałem mieć przy sobie i tylko ją dotykać. Nawet nie wiedziała jak bardzo jest cudowna, a ja jedynie pragnąłem jej coraz bardziej.
-Kiedyś na pewno to powtórzymy. - mruknąłem pod nosem przyciągając do siebie dziewczynę. Ucałowałem jej szyję, szybko ściągając z niej górną cześć sukni, odsłaniając jej piersi. Chciałem chociaż jeszcze przez chwilę móc podziwiać jej ciało.
Odwzajemniłem jej pocałunek, po chwili pogłębiając go jeszcze bardziej. Mógłbym ją całować każdego dnia, tak jak i budzić się przy jej boku. Nie wiedziałem jednak czy w tedy dam radę się powstrzymać przed tym, aby znowu się do niej aż tak zbliżyć. Miałem ochotę zrobić to już teraz.
-Nie musisz przede mną ukrywać swojego ciała. Wyglądasz wspaniale, dlatego chcę cię podziwiać. W nocy nie krępowałaś się aż tak bardzo.- wyszeptałem do jej ucha. Jednym ruchem rąk szybko pozbyłem się reszty jej ubioru, wtulając bardziej w siebie. Przykryłem nas kołdrą, aby dziewczyna nie zmarzła. Nie śpieszno mi było do tego, aby wstawać z łóżka i nie móc być aż tak blisko niej.

Stella
Zarumieniłam się kiedy słyszałam wszystkie komplementy płynące z jego ust. Wolałabym aby ich nie mówił wtedy nie miałabym jeszcze większych wątpliwości. Chciałam wstać z łóżka i udać się na śniadanie aby nie musieć myśleć o tym wszystkim. Czy mogłam chociaż trochę rozjaśnić swój umysł i poradzić sobie z własnymi uczuciami? Nie sądziłam, że to może być takie trudne. Momentalnie zostałam przyciągnięta do włochatej piersi króla, ale ani trochę mi to nie przeszkadzało. Mój pocałunek, który rozpoczęłam stał się nagle bardziej namiętny. Liam postanowił go przedłużyć, a to chyba znaczyło, że nie jest aż tak bez uczuć. Po ostatniej nocy wiedziałam, że nie jestem mu obojętna, jednak czy na tyle aby się mnie nie pozbył kiedy się już znudzę? Bałam się, że mnie wyrzuci z zamku jak nie będę już potrzebna. Sam mi to zapowiedział, a na samą myśl ściskało mnie w żołądku.
Przytuliłam się mocno do jego piersi szukając wsparcia i akceptacji które w tym momencie jak najbardziej znalazłam. Bałam się własnych uczuć w końcu on na pewno nigdy by mnie nie pokochał.
-Mam taką nadzieję. Jeśli się uda będę chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi-wyszeptałam kiedy w końcu udało mi się uwolnić od jego ust. Ciężko było mi złapać oddech. Nie przeszkadzało mi to, że Liam był teraz bestią. Nie wydawało mi się aby jego wnętrze się zmieniło. Pogładziłam go po policzku i przymknęłam oczy gdy postanowił pozbawić mnie ponownie tego dnia sukienki pod którą nic nie miałam. W bałaganie z ciuchów nie potrafiłam znaleźć własnej bielizny. Ponownie leżałam naga koło niego niezdolna się odsunąć. Za bardzo zależało mi na jego bliskości. On na pewno nie byłby w stanie mnie skrzywdzić. Te zamachy o ile one faktycznie istniały na pewno nie były dziełem króla. Ktoś inny musiał chcieć się mnie pozbyć.
Czy nadal byłam więźniem pomimo wczorajszej nocy? Z całą pewnością. Ciężko było mi uwierzyć, że nie. Tak jakbym mogła nagle robić to na co mam ochotę. Westchnęłam cicho i zadrżałam kiedy mnie okrył kołdrą.
-Na pewno przesadzasz Wasza Wysokość. -mruknęłam. Tylko raz zwróciłam się do niego po imieniu i to podczas ataku wilków. Bałam się to zmienić w końcu nic większego dla niego nie znaczyłam i nie wypadało abym nagle mówiła do niego -Liam. Nie... To byłoby zbyt poufałe i świadczyło o tym, że rodzi się miedzy nami jakaś bliskość, a to nie mogła być prawda. Nie mogłam pozwolić sobie aby w to uwierzyć.